Odpoczynek czy uzależnienie, czyli dlaczego tak często sprawdzamy status na Facebooku?

Której z nas nie zdarzyło się nigdy przypalić czegoś na patelni tylko dlatego, że trzeba było szybko opublikować komentarz na Facebooku? I czy naprawdę trzeba robić tyle hałasu o to, że czasami zapominamy o załatwieniu jakiejś sprawy, bo siedzimy przed komputerem o kilka chwil za długo? Kto nigdy nie grał w Second Life, nigdy tego nie zrozumie, że poświęcenie kilku chwil swojemu drugiemu, wirtualnemu wcieleniu to nic złego. O ile nie wpadniemy w uzależnienie. Tylko jak odróżnić nałóg od normy? Jak pokazują najnowsze badania dotyczące siecioholizmu – nie jest to wcale takie proste.

Niestety, psychologowie biją na alarm – zespół uzależnienia od Internetu to prawdziwa plaga współczesności, a w grupie szczególnie narażonej na popadnięcie w nałóg znajdują się dorosłe kobiety. Mało tego, specjaliści szczególnie zwracają uwagę na fakt, że gospodynie domowe stanowią większy procent osób uzależnionych od sieci (nie tylko od komputera, także od telefonu łączącego się z Internetem) niż studenci i nastolatki. Jak to możliwe?

Kobiety uzależniają się częściej

Psychologowie podają najczęściej dwie przyczyny tego paradoksalnego zjawiska. Po pierwsze – bardzo młodzi ludzie są coraz lepiej przygotowywani do odpowiedzialnego korzystania z sieci. W szkołach prowadzone są zajęcia z profilaktyki uzależnień, obejmujące również siecioholizm, a dobre przygotowanie informatyczne pozwala na uniknięcie wielu zagrożeń, jakie niesie ze sobą rozwój technologii IT. Nie jest przypadkowe, że studenci kierunków informatycznych i osoby stale pracujące przy komputerze stanowią niewielki odsetek osób uzależnionych od Internetu – po powrocie z pracy wolą spędzić czas z rodziną lub znajomymi, niż dalej wpatrywać się w monitor, a do tego są dobrze przygotowani do świadomego korzystania z technologii cyfrowych. Tymczasem współczesnych kobiet po czterdziestce nikt do korzystania z nowoczesnych mediów nie przygotowywał.

Ale jest jeszcze jedna, najpoważniejsza chyba przyczyna częstego uzależniania się od sieci wśród dorosłych kobiet. Decyduje o tym fakt, że nierzadko traktujemy Internet jako ucieczkę od problemów codzienności. Niepowodzenia odbijamy sobie w życiu wirtualnym, a o każdym, najdrobniejszym nawet sukcesie informujemy na portalach społecznościowych, licząc na uznanie wśród znajomych. Tymczasem może okazać się, że leczymy w ten sposób swoje kompleksy. A często robimy jeszcze jeden krok – uzależniamy się od relacji z wirtualnymi znajomymi, zaniedbując prawdziwych przyjaciół i bliską rodzinę. A takie zachowanie wymaga terapii.

Jak rozpoznać objawy nałogu?

Zła wiadomość jest taka, że nie ma jednakowych objawów dla każdego z siecioholików. Różne są powody, dla których uciekamy w wirtualną rzeczywistość, w różny sposób przejawiają się też nasze problemy z siecioholizmem. Niektórzy uzależniają się od sieciowej pornografii i hazardu (w tej grupie dominują mężczyźni), inni nałogowo grają w gry komputerowe (tu dominują nastolatki, ale powiedzmy sobie szczerze, że kobiety uzależniają się od nich równie często, zwłaszcza, gdy gra toczy się na Facebooku), a jeszcze inni wikłają się w niezdrowe relacje z innymi siecioholikami, uzależniając się od wirtualnych znajomych. Są nawet tacy nałogowcy, którzy uzależniają się od gromadzenia danych bądź używania komputera do jakichkolwiek celów – nawet wtedy, gdy nie jest on podłączony do Internetu. I dlatego też niektórzy z siecioholików będą charakteryzować się objawami typowymi dla hazardzistów, zakupoholików lub erotomanów, a inni znowu będą zachowywać się w sposób typowy dla pracoholików. Łączą ich zazwyczaj takie dolegliwości, jak bezsenność, bóle głowy, zaburzenia libido (całkowity jego spadek lub nadaktywność seksualna), brak apetytu, ciągłe zmęczenie, bóle nadgarstka i apatia. Niejednokrotnie nałóg prowadzi do problemów w pracy i pogorszenia relacji z bliskimi, dlatego niektórzy specjaliści traktują go podobnie jak alkoholizm i narkomanię.

Kilka trudnych pytań

Aby upewnić się, czy nasza aktywność w Internecie nie jest przejawem uzależnienia, trzeba koniecznie odpowiedzieć sobie szczerze na kilka podstawowych pytań. Co ciekawe, zostały one sformułowane w USA jeszcze w latach 90., gdy nikt w Polsce nie przypuszczał, że uzależnienie od Internetu może przybrać tak monstrualne rozmiary. Siecioholizm grozi nam przede wszystkim wtedy, gdy jesteśmy skłonne zaryzykować prawdziwe relacje z bliskimi i znajomymi, pracę lub życiową szansę, a nawet jedność rodziny na rzecz „drugiego życia” w Internecie. Przejawem uzależnienia może być również powtarzający się stan, w którym tracimy kontrolę nad czasem spędzanym w sieci oraz zaniedbujemy w związku z tym codzienne obowiązki bądź wykonujemy swoją pracę nierzetelnie. Niebezpieczne są też sytuacje, w których okłamujemy swoich bliskich, by ukryć rzeczywisty czas spędzany w sieci. Jeżeli powyższe symptomy dotyczą także Ciebie, powinnaś zastanowić się nad rozpoczęciem terapii. Albo przynajmniej nad radykalnym ograniczeniem niektórych ze zbędnych aktywności w Internecie. Na przykład nad pożegnaniem się z awatarem w grze przeglądarkowej.

Jak dobrze wiemy, życie w stanie całkowitego odłączenia od sieci jest dziś niezwykle trudne, a w niektórych sytuacjach wręcz niemożliwe. Jak bez Internetu obsługiwać płatności w banku, zmienić pracę na lepszą czy wyszukiwać istotne dla rozwoju kariery zawodowej informacje? Dlatego tak ważne jest, aby korzystać z sieci w sposób racjonalny. Terapeuci prowadzący zajęcia dla siecioholików znajdujących się w zaawansowanym stadium nałogu stosują często metody podobne do tych, które leczą alkoholików (np. dwanaście kroków, całkowita abstynencja), ale nie da się ukryć, że zadaniem lekarza jest nauczenie pacjenta, by umiał odnaleźć się w zinformatyzowanym świecie bez groźby powrotu do nałogu, co wcale nie musi wykluczać korzystanie z komputera. I dlatego właśnie leczenie siecioholizmu nie jest wcale takie proste.

Na szczęście po pomoc można się zgłosić do każdego ośrodka leczenia uzależnień. Problemem siecioholizmu zajmuje się też coraz więcej lekarzy i psychologów przyjmujących w zwykłych przychodniach, przy lekarzach pierwszego kontaktu. Trzeba tylko umieć przyznać się do słabości i rozpocząć terapię. Ilu siecioholików i ile siecioholiczek udaje, że nie ma problemu? Z pewnością jest ich ciągle zbyt wiele.

Autor: Weronika Holeniewska z serwisu: www.datalab.pl

 

Zobacz również:

Nastolatek w świecie wirtualnym


Nastolatek w sieci

Dzieci uzależnione od internetu


Uzależnienie od Internetu

Depresja a internet


Uzależnienie od Internetu a depresja