Nadwaga nastolatków

Miejsce w klasowym rankingu popularności, liczba godzin spędzonych na rolkach czy rowerze oraz to, jak często cała rodzina spotyka się przy wspólnym posiłku - wszystkie te czynniki mogą wpływać na to, czy dziecko ma nadwagę

Kilkanaście procent nastolatek i nastolatków z krajów rozwiniętych, w tym z Polski, ma problem z nadwagą lub wręcz z otyłością. I, niestety, odsetek ten zwiększa się z każdym rokiem. Lekarze nie mają wątpliwości - to jeden z najpoważniejszych problemów współczesnej medycyny. Na łamach najnowszego wydania "Archives of Pediatrics & Adolescent Medicine" ukazały się wyniki trzech badań poświęconych metodom walki z nadwagą u młodych ludzi i czynnikom, które zwiększają jej ryzyko.

Brak popularności szkodzi

Zespół z harwardzkiej Szkoły Zdrowia Publicznego kierowany przez Adinę Lemeshow postanowił sprawdzić, jak na wagę nastolatek wpływa ich popularność i akceptacja przez rówieśników. W programie wzięło udział prawie 4,5 tys. dziewcząt w wieku 12-18 lat. W wypełnianej przez nie ankiecie oprócz pytań o wzrost, wagę, dietę i liczbę godzin spędzanych przed telewizorem znalazł się również ranking szkolnej popularności. Na szczycie skali (10 pkt) znalazły się osoby najbardziej podziwiane, z którymi wszyscy chcieli się przyjaźnić. Na dole (0 pkt) te odrzucane przez rówieśników. Każda z ankietowanych miała zaznaczyć, które jej zdaniem miejsce w rankingu zajmuje.

Dwa lata później Lemeshow ponownie skontaktowała się z nastolatkami i sprawdziła, jak w tym czasie zmieniła się ich waga. Okazało się, że w porównaniu ze szkolnymi gwiazdami ryzyko przytycia wśród nastolatek, które umieściły się w dolnej części rankingu popularności, było prawie o 70 proc. większe. - Od dawna wiadomo, że zła dieta i brak ćwiczeń zwiększają ryzyko przytycia. Teraz pokazaliśmy, że równie ważne są samoocena i relacje z rówieśnikami - komentuje Lemeshow. - Powinni o tym pamiętać rodzice, nauczyciele, lekarze i wszyscy inni zaangażowani w profilaktykę otyłości u młodych ludzi.

Rolka, deskorolka, rower

Zbyt duża waga w okresie dorastania jest obecnie najważniejszym prognostykiem otyłości w życiu dorosłym. Jak się szacuje, 85 proc. otyłych nastolatków nie udaje się zrzucić wagi po wejściu w dorosłość.

Najlepszy w walce z nadwagą jest sport - wynika z badań przeprowadzonych przez ekspertów z amerykańskiej Administracji ds. Żywności i Leków. W 1996 r. zespół kierowany przez Davida Menschika zebrał dane od 3345 uczniów szkół średnich. Oprócz pytań o aktualną wagę Menschik interesował się rodzajem i częstotliwością uprawianych przez dzieciaki sportów. Ankietę powtórzył pięć lat później, gdy badani osiągnęli pełnoletność. Okazało się, że u nastolatków, którzy codziennie mieli w szkole lekcję WF-u, ryzyko rozwoju otyłości było o 20 proc. mniejsze niż u nastolatków, których szkoły nie dbały tak bardzo o rozwój fizyczny swoich uczniów. Jeszcze lepiej wyglądała sytuacja osób, które po lekcjach co najmniej cztery razy w tygodniu uprawiały sport na własną rękę. Ryzyko posiadania zbędnych kilogramów w wieku dorosłym było w ich przypadku mniejsze prawie o połowę. Dyscyplinami sportu, które okazały się najskuteczniejsze w zapobieganiu otyłości, były: jazda na rolkach, deskorolce i rowerze.

Rodzina je razem

Dianne Neumark-Sztainer z Uniwersytetu w Minnesocie zajęła się problemami takimi, jak: objadanie się, prowokowanie wymiotów czy stosowanie środków przeczyszczających i moczopędnych. Takie zachowania mogą prowadzić do depresji, gwałtownego tycia lub wręcz przeciwnie - anoreksji czy bulimii.

Naukowcy z Minnesoty postanowili zbadać, czy i w jakim stopniu mogą przed nimi chronić wspólne rodzinne posiłki. Ankietę zawierającą pytania o wagę, stosunki z rodzicami i rodzeństwem oraz sposób odżywiania się wypełniło w 1994 r. ponad 2,5 tys. uczniów 31 szkół średnich. Te same pytania powtórzono im dziesięć lat później. Okazało się, że nastoletnie dziewczęta, które jedzą ze swoją najbliższą rodziną pięć lub więcej posiłków tygodniowo, znacznie rzadziej w trosce o swoją wagę sięgają po środki przeczyszczające, moczopędne lub prowokują wymioty.

Co ciekawe, w przypadku chłopców takiego związku nie stwierdzono. Neumark-Sztainer próbuje tłumaczyć to tym, że chłopcy i dziewczynki wynoszą z rodzinnych posiłków trochę inne doświadczenia. - Dziewczynki są z reguły bardziej w nie zaangażowane, choćby poprzez pomoc w ich przygotowaniu. W odróżnieniu od chłopców, mogą też być bardziej wrażliwe na panujące wewnątrz rodziny stosunki. Jeżeli te są prawidłowe i rodzina jest ze sobą naprawdę blisko, a przejawem tego mogą być właśnie wspólne śniadania, obiady i kolacje, dorastająca dziewczyna będzie z tego czerpała więcej korzyści niż jej dorastający brat - tłumaczy.

źródło: Gazeta Wyborcza

 

 

Zobacz również:

Jak odchudzić dziecko


Dziecko z nadwagą

Otyłość równie groźna co palenie


Otyłość groźna

Nie rób dziecku wakacji od zdrowego żywienia


Wakacyjne tycie