Słyszysz mnie? czyli jak nie ogłuszać dzieci

Polskie dzieci i nastolatki tracą słuch z powodu nadmiernego i zbyt długotrwałego hałasu. Jednym z głównym winowajców są popularne odtwarzacze do słuchania muzyki.

W tym roku naukowcy i lekarze z warszawskiego Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu przebadali słuch u prawie 93 tys. dzieci w wieku 7-12 lat. Okazało się, że jedno na pięcioro z nich ma problemy ze słyszeniem.

- W porównaniu z poprzednimi badaniami zwiększa się jednak procent "hałasowych" uszkodzeń słuchu - ostrzega Andrzej Senderski, audiolog foniatra z IFiPS. Jedno na 80 badanych dzieci i nastolatków niedosłyszy z powodu hałasu, na jaki są narażone. To i tak lepiej niż w USA, gdzie takich przypadków jest prawie dziesięć razy więcej. - Młodzi Amerykanie żyją w kulturze hałasu, to styl życia, który niestety przyjął się już i u nas - dodaje lekarz.

Problem jest tym bardziej niebezpieczny, że w dużym stopniu nieuświadomiony. Zbyt często bagatelizujemy przekraczający normy hałas, jaki panuje w miejscach publicznych, z których korzystają nastolatki: na siłowniach i w klubach fitness, w sklepach, pubach i dyskotekach.

- To nagminne, bo głośna muzyka działa pobudzająco, jak alkohol czy inne używki. Kiedy wybieram się do kina, zawsze przeczekuję reklamy na zewnątrz - opowiada Lidia Lempart, dyrektor Ośrodka Rehabilitacji i Terapii Rodzin Dzieci z Wadą Słuchu we Wrocławiu. - Uważam, że sanepid powinien kontrolować takie miejsca.

Nie zdajemy sobie sprawy również ze szkodliwości zabawek, które kupujemy dzieciom. - Niestety, zabawki nie przechodzą atestu akustycznego, dopiero zaczyna się mówić o takiej konieczności. Tymczasem wyjące autka, piszczące pluszaki czy trąbki o przenikliwym dźwięku mogą powodować poważne uszkodzenie słuchu - ostrzega prof. Edward Hojan, fizyk akustyk z Instytutu Akustyki UAM w Poznaniu, założyciel Polskiego Stowarzyszenia Protetyków Słuchu.

Muzyka na cenzurowanym

Głównymi oskarżonymi są jednak urządzenia do odtwarzania muzyki. - Nieszczęsne MP3 ze słuchawkami wewnętrznymi, które szczelnie zamykając przewód słuchowy, sprawiają, że w uchu panuje nawet 120 decybeli - mówi dr Senderski.

Próg bólu wynosi 140 dB, więc amator muzyki może nie mieć świadomości, że już niszczy sobie słuch. Zwłaszcza na szkolnych przerwach czy na ulicy, gdzie jeszcze podkręca głośność, próbując przebić hałas zewnętrzny. Pogłaśnia muzykę także po kilku godzinach jej słuchania, bo po tym okresie następuje okresowa utrata czułości słuchu. Ucho jest zmęczone i nastolatkowi wydaje się, że gorzej słyszy. "Okresowa głuchota" u młodego człowieka zwykle ustępuje po kilku minutach lub dniach. Jeżeli jednak zdarza się zbyt często, zaczyna przechodzić w permanentne upośledzenie słuchu. Na liście winowajców są m.in. koncerty rockowe. - Z dużym prawdopodobieństwem już jeden koncert może poważnie osłabić słuch nastolatka - ostrzega audiolog.

Ciszej w domu

Natychmiastowe i nieodwracalne uszkodzenie słuchu powodują zwłaszcza nagłe dźwięki o wysokim natężeniu: wystrzał petardy czy trąbka w głupim żarcie przytknięta do ucha. Negatywny skutek może wywołać także hałas o średnim natężeniu, ale trwający długo. Dzieje się tak choćby w szkolnych pracowniach komputerowych, gdzie jednostajnie szumi kilkanaście urządzeń.

W wielu domach normą jest bezustannie włączony telewizor. - Niemal wszystkie stacje telewizyjne nagminnie stosują "akustyczną sztuczkę": reklamy są głośniejsze od audycji. W moim instytucie właśnie powstała praca magisterska na ten temat, z której wynika, że najgłośniejsze reklamy są w Polsacie, aż o 15 dB w stosunku do filmów czy dzienników - mówi prof. Edward Hojan.

Coraz gorzej w szkole

Problem ze słuchem u dzieci i nastolatków to nie tylko dyskomfort w komunikacji. Rodzice nie zdają sobie sprawy, że kłopoty w szkole mogą wynikać z właśnie z niedosłuchu. Zwłaszcza że badania IFiPS pokazały, że u prawie 60 proc. dzieci z wykrytymi zaburzeniami słuchu, rodzice nie zauważyli wcześniej tego problemu, a prawie połowa dzieci ze znaczącymi ubytkami słuchu nie była pod opieką poradni audiologicznej.

Tymczasem dziecko, które źle słyszy, jest zdenerwowane, bo nie rozumie, co się do niego mówi. Ma zaburzoną koncentrację, uczy się z trudnością. Dr Senderski: - Dzieci i nastolatki ze słuchawkami na uszach godzinami izolują się od świata zewnętrznego. Tymczasem dla prawidłowego rozwoju psychicznego potrzebują różnych dźwięków, spójnych z tym, co odbierają innymi zmysłami. Muzyka "przecieka" przez nich, a potem "przeciekają" polecenia nauczycieli: nie pamiętają, co było zadane, mają problemy z dyktandem ze słuchu. U części z nich rozpoznajemy później tzw. centralne zaburzenia słuchu, których głównym objawem jest to, że dziecko "nie potrafi słuchać" i w efekcie gorzej rozumie to, co się do niego mówi.

Ze szkolnymi kłopotami często idą w parze kłopoty wychowawcze, zwłaszcza że dzieci narażone na zbyt duży i stały hałas często są napięte i rozdrażnione. Wpływa on niekorzystnie na ośrodkowy układ nerwowy: młodzi ludzie irytują się, nie mogą się skupić, łatwiej się męczą, bo mózg zużywa dodatkową energię na wytłumianie głośnego tła. Hałas wpływa negatywnie nie tylko na narząd słuchu, ale na cały układ organizm: powoduje zaburzenia snu, nadaktywność, dolegliwości żołądkowe, bóle głowy.

Raz uszkodzonego słuchu nie da się przywrócić. - Aparaty słuchowe czy wszczepione implanty nie dają takiej samej jakości odbioru - mówi prof. Hojan. - Starajmy się więc dbać o profilaktykę słuchu. Zwłaszcza u najmłodszych dzieci, które są szczególnie wrażliwe i które nie zdają sobie jeszcze sprawy ze szkodliwości urazów akustycznych.

Uwaga na decybele!

Kiedy jesteśmy w lesie i wydaje nam się, że wokół panuje cisza - w rzeczywistości jest to ok. 40 decybeli. Szept to 20-30 dB, rozmowa - 60, telewizor - 70, przejeżdżający samochód - 80, odkurzacz - 90, motocykl bez tłumika - 100. Niebezpieczny bywa hałas od 85 decybeli. 140 dB to już próg bólu, który może przejawiać się także gwałtownymi zawrotami głowy i odruchami wymiotnymi.

Jak dbać o słuch

  1. Nie narażać się na hałas, który wytwarzamy „na własne życzenie”. Skoro nie możemy wyeliminować go w szkole i na ulicy, starajmy się zmniejszyć jego natężenie w domu. Wyłączmy lub przyciszmy stale grający telewizor czy radio. Zadbajmy o to, aby domowy komputer nie był zbyt głośny. Jeśli mieszkamy w hałaśliwej okolicy, warto zainwestować w dźwiękoszczelne okna, szczególnie w pokoju dziecka. Nie kupujmy zbyt głośnych zabawek, zwłaszcza że dzieciaki potrafią trzymać je przy samym uchu. Jeśli nasze dziecko często używa MP3, kupmy mu dobrej jakości słuchawki nauszne, które nie są tak blisko błony bębenkowej jak te wewnętrzne. Pilnujmy, żeby nie używało odtwarzaczy dłużej niż przez godzinę-dwie dziennie. Jeżeli nastolatek wybiera się na koncert, niech nie stoi w pobliżu głośników i założy stopery, które wytłumią najbardziej szkodliwe, czyli wysokie dźwięki.

  2. Należy starannie wyleczyć infekcje górnych dróg oddechowych. Jeżeli trzeci migdał nie zaniknął samoistnie do 10. roku życia, warto rozważyć jego usunięcie. Przy ostrym nieżycie nosa dbajmy o jego drożność, używając kropli - zatkany nos może powodować stany zapalne w trąbce słuchowej. Po wyleczeniu infekcji zwróćmy uwagę, czy dziecko słyszy bez zmian, np. czy nie podkręca telewizora albo czy nie zaczęło mówić głośniej.

  3. Specjaliści radzą zachować czujność podczas wizyt u pediatry. Bywa że lekarz bezzasadnie, przy błahym przeziębieniu przepisuje antybiotyk - gentamycynę, która może uszkadzać słuch. Na takich liście leków są także niektóre diuretyki (leki moczopędne), leki przeciwnowotworowe oraz aspiryna w zbyt dużych dawkach.

  4. Zasięgnijmy rady audiologa, jeśli dziecko nie zaczęło mówić między pierwszym a drugim rokiem życia. Opóźniony rozwój mowy może się wiązać ze złym słuchem.

  5. Obserwujmy uważnie, czy dzieci nie mylą podobne brzmiących słów, końcówek wyrazów. Zapytajmy maluchy, czy nie słyszą szumów lub pisków. Same mogą nam o tym nie powiedzieć, przekonane, że to coś normalnego.

Słowniczek

Jeżeli podejrzewamy, że dziecko ma problem ze słyszeniem, wybierzmy się najpierw do laryngologa, który sprawdzi stan uszu, nosa, gardła i ewentualnie skieruje nas do audiologa. To specjalista od zaburzeń i leczeniu słuchu, który sprawdzi, czy dziecko ma większą wrażliwość na hałas albo ustali, czy nastąpiło już uszkodzenie słuchu. Istnieją dwa rodzaje zaburzeń słuchu. Typu przewodzeniowego - kiedy w jamie bębenkowej panuje niewłaściwe ciśnienie, np. z powodu alergicznego obrzęku nosa lub przerostu trzeciego migdała. Wrażenie niedosłyszenia, odbijania dźwięków występuje u osób przeziębionych, spowodowane stanem zapalnym w uchu środkowym. Ten typ zaburzenia jest odwracalny: wystarczy dziecko wyleczyć. Znacznie niebezpieczniejsze jest zaburzenie typu odbiorczego, bo prowadzi do nieodwracalnego naruszenia słuchu.

Zdarza się, że młodzi usiłują symulować problemy ze słuchem. - Co gorsza, zwykle dzieje się tak za wiedzą i radą rodziców. Istnieje przepis, który zwalnia głuchych i mocno niedosłyszących gimnazjalistów z części egzaminu, który polega na odsłuchaniu testu z języka obcego - wyjaśnia Lidia Lempart, dyrektor Ośrodka Rehabilitacji i Terapii Rodzin Dzieci z Wadą Słuchu we Wrocławiu. - Nastolatki mogą dostać takie zaświadczanie w poradniach psychologiczno-pedagogicznych, ale dopiero na podstawie badań u audiologa, który raczej wyłapuje oszustwo.

Noworodki pod kontrolą

Wrodzone problemy ze słuchem stwierdza się w Polsce u dwóch na 1000 nowo narodzonych dzieci. - Od czterech lat wykonujemy badania słuchu u każdego noworodka. Trzeba podziękować Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy, bo to jej inicjatywa i dzięki niej szpitale są zaopatrzone w odpowiedni sprzęt do pomiaru - mówi krajowy konsultant w dziedzinie audiologii i foniatrii, prof. Andrzej Obrębowski, kierownik Katedry i Kliniki Foniatrii i Audiologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Przyczyną uszkodzenia słuchu mogą być wady genetyczne, niska masa urodzeniowa czy słaba kondycja noworodka (1-3 punktów w skali Apgar). - Dzięki powszechnym badaniom jesteśmy w stanie wcześnie wyłowić problem i w razie konieczności założyć maluchowi aparat słuchowy - dodaje profesor. - Jeżeli zrobi się to przed ukończeniem szóstego miesiąca życia, dziecko należycie odbiera bodźce zewnętrzne i rozwija się prawidłowo. Rzadko zdarza się, żeby potem samo zaczęło normalnie słyszeć. Czasem potrzebna jest interwencja chirurgiczna, czyli wszczepienie implantu ślimaka.

Aneta Augustyn
Źródło: Gazeta Wyborcza

 

Zobacz również:

Co siedmiolatek umieć powinien


Co 7-latek umieć powinien

Gdy dziecko dojrzewa


Gdy dziecko dojrzewa

Nadwaga nastolatków


Nadwaga nastolatków