Sól na poprawę nastroju?
Z badania opublikowanego na łamach Physiology & Behaviour wynika, że szczury mające niedobór chlorku sodu unikają zachowań, które zazwyczaj sprawiały im przyjemność. Zdaniem naukowców jest to objaw depresji.
Badanie może tłumaczyć dlaczego niektórzy ludzie mają skłonność do dosalania każdej potrawy albo sięgania po żywność bogatą w sól i to mimo uprzedzeń, że nadmierne spożycie soli przyczynia się do nadciśnienia i chorób układu krążenia.
Naukowcy podkreślają, że symptomy depresji, które wykazywały badane szczury, nie oznaczają jeszcze prawdziwej depresji. Jednak fakt, że sód może być naturalną substancją poprawiającą nastrój, tłumaczy dlaczego ludzie tak często mają tendencję do nadużywania soli, mimo że wiedzą o jej szkodliwym wpływie na zdrowie. I trudno im odzwyczaić się od nadmiernego solenia, gdyż potrawy wydają im się wówczas tak mdłe, że aż niejadalne.
Sód jest oczywiście niezbędnym składnikiem naszej diety, ale eksperci od wyżywienia twierdzą, że średnie spożycie soli w diecie zachodniej wynoszące 10-12 g jest dużo za wysokie. A przy pożywieniu bogatym w wędliny i sery może one wynosić nawet 18g. Potrzebujemy sodu dla prawidłowego funkcjonowania organizmu, ale są to ilości bardzo niewielkie. Minimalne zapotrzebowanie człowieka na sód wynosi ok. pół grama dziennie, a optymalna dawka dla dorosłego to 2-3 g.
oprac. barb
źródło informacji: FoodNavigator.com
Zobacz również:
|